Celowanie w limfocyty

Do niedawna najlepszy efekt w leczeniu białaczek zapewniały transplantacje szpiku. Dziś nie jest to już sposób jedyny.

Coraz dokładniejsze badania krwi, szpiku oraz rozwój diagnostyki molekularnej sprawiły, że białaczki należą do jednej z najbardziej zróżnicowanych grup chorób. Przy ich diagnozowaniu trzeba uwzględnić nie tylko kryterium czasu i tempo nasilenia zmian, ale też lokalizację niekontrolowanego rozrostu komórek krwi oraz wiele innych genetycznych parametrów. Eksperci nie wykluczają, że w przyszłości każdy pacjent z rozpoznaniem białaczki będzie miał określany swój indywidualny typ choroby, by dzięki temu móc dobrać właściwe leczenie i przewidzieć jego skuteczność. Jak na tym tle wygląda przewlekła białaczka limfocytowa? To najczęstszy typ białaczki u osób dorosłych. Z niejasnych dla lekarzy powodów zapadają na nią częściej mężczyźni niż kobiety, zwykle w wieku 64–66 lat. – Ale 15% nowych zachorowań zdarza się u osób poniżej 50. roku życia – mówi prof. Jadwiga Dwilewicz-Trojaczek z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. To pokazuje, że jakiekolwiek uogólnienia w hematologii mogą pacjentów i lekarzy wprowadzać w błąd. Choroba, przypisana w podręcznikach do ludzi starszych, może zaatakować także młodszy organizm. Do rozrostu nowotworu dochodzi w układzie odpornościowym, wśród dojrzałych limfocytów B. Według oficjalnego rejestru, na przewlekłą białaczkę limfocytową zapada w Polsce rocznie 1400 osób.

– Może to być wielkość niedoszacowana. Zgodnie bowiem ze średnią, jaka występuje w innych krajach Europy, gdzie na 100 tysięcy ludności stwierdza się pięć przypadków tej odmiany białaczki, powinniśmy mieć u nas około 1900 zachorowań rocznie – twierdzi prof. Dwilewicz-Trojaczek. Nie liczba pacjentów jest tu jednak najważniejsza, a liczba limfocytów – tych niewielkich komórek krążących w naszej krwi, których w białaczce zaczyna niebezpiecznie przybywać. – Jeśli w 1 milimetrze sześciennym jest już ponad 5 tysięcy limfocytów, to powstaje podejrzenie, że dzieje się coś niedobrego – mówi doc. dr hab. Andrzej Deptała z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. – Utrzymywanie się tego nadmiaru limfocytów przez ponad trzy miesiące powinno skłonić do jak najszybszej wizyty u hematologa.

Innym objawem jest powiększenie węzłów chłonnych, zwłaszcza na szyi i karku. Zdaniem lekarzy niekoniecznie musi to oznaczać nowotwór. W 90% przypadków wynika bowiem z innych przyczyn – głównie zakażeń wirusowych czy bakteryjnych. Powinna się jednak zapalić czerwona lampka ostrzegawcza: w moim układzie krwionośnym i chłonnym dzieje się coś niepokojącego. – Objawy białaczki, poza badaniem morfologii, są dość mało charakterystyczne i wciąż wielu pacjentów nie kojarzy ich z chorobami krwi – ubolewa prof. Jadwiga Dwilewicz-Trojaczek. Niepokojące symptomy to silne nocne poty, chudnięcie (dość gwałtowne: przez pół roku na wadze ubywa 10 kg), ogólne osłabienie. Co piąty chory ma gorączkę bez żadnych oznak przeziębienia czy innych zakażeń. U wielu – niezależnie od podwyższonej temperatury – rozwijają się często rozmaite trudne do opanowania infekcje. <P>Czy każdą przewlekłą białaczkę limfocytową trzeba jak najwcześniej leczyć? Może się to wydać dziwne, lecz w przypadku akurat tej odmiany limfatycznej obowiązuje zasada: „czekaj i obserwuj”. Niedojrzałe limfocyty zajmują miejsce zdrowych krwinek powodując narastającą anemię i spadek odporności, jednak zaatakowany chorobą organizm jakoś potrafi dostosować się do tych zmienionych warunków. – Są chorzy, u których nie interweniujemy przez 20 lat – mówi doc. Deptała. – Co nie znaczy, że nie wymagają regularnych kontroli stanu zdrowia.

Sytuacja, w której pacjent nie wymaga radykalnej kuracji, pojawia się we wczesnym stadium, gdy parametry morfologii krwi nie są najgorsze, a węzły chłonne niezbyt duże. Wskazania do leczenia występują wówczas, kiedy stan pacjenta ulega raptownemu pogorszeniu. – Dlatego bardzo istotne znaczenie ma precyzyjna ocena rokowania i wybór optymalnej terapii – podkreśla prof. Dwilewicz-Trojaczek. Leczenie przeszło w minionym czterdziestoleciu dużą ewolucję – od jednego preparatu (chlorambucylu) w 1970 roku, poprzez proste schematy chemioterapii, do molekuł trafiających z większą precyzją w komórki rakowe. – Największy przełom ostatnich lat to skojarzenie przeciwciała monoklonalnego z chemioterapią – mówią polscy eksperci. – Dzięki tej metodzie obserwujemy u chorych nie tylko wydłużenie czasu wolnego od objawów choroby, tzw. remisji, ale również wydłużenie czasu przeżycia. <P>Przeciwciała monoklonalne już od kilku lat stanowią przełom w całej medycynie (onkologii, alergologii i reumatologii). Zasada działania tych leków sprowadza się do precyzyjnego trafiania – jak klucz do zamka – w wybrane antygeny na powierzchni limfocytów, wiązania z nimi i unieszkodliwiania lub mobilizowania układu odporności do usuwania ich z krwiobiegu lub szpiku. Pomimo tak dużej precyzji nie we wszystkich postaciach raka i nie w każdym organizmie mogą okazać się skuteczne. Aby rakieta trafiła w cel (czyli w specyficzny rodzaj antygenu na powierzchni komórki rakowej) – musi on być dla niej widoczny, a nie każdy rodzaj białaczki go ma.

– W przewlekłej białaczce limfocytowej sprawa jest prostsza, bo wszyscy chorzy na nią mają na swoich zmienionych nowotworowo limfocytach receptory CD20, w które celuje przeciwciało monoklonalne – mówi doc. Deptała. – Jedyna grupa, w której podawanie tego leku może być bezcelowe, to chorzy ze zmianami w chromosomie 17, bo wytwarzają oni bardzo silną oporność na leczenie. Sukcesy w medycynie nie zdarzają się tak często, jak byśmy tego chcieli. Każda nowa kuracja okupiona jest kilkunastoletnim okresem żmudnych badań, ale nawet po jej wprowadzeniu do codziennej praktyki okazuje się, że bywa przydatna tylko u starannie wyselekcjonowanej grupy pacjentów. Leczenie białaczek jest tego najlepszym dowodem. Postulat – który wielokrotnie powtarzają hematolodzy – by leczyć pacjenta, a nie jego chorobę, brzmi jak truizm. Powinni go jednak wziąć sobie do serca nie tylko lekarze, ale też pacjenci oraz ich rodziny nieraz rozpaczliwie poszukujące ratunku.

Czynniki ryzyka białaczki: pewne nieprawidłowości genetyczne, nadmierna ekspozycja na promieniowanie jonizujące i substancje chemiczne (np. benzen).

Pierwsze objawy: * osłabienie; * uporczywa gorączka, której nie da się wytłumaczyć żadną infekcją; * chudnięcie; * powtarzające się zakażenia; * częste krwawienia; * anemia; * spadek odporności.

Wykrycie i rozpoznanie: badanie morfologiczne krwi wraz z rozmazem, biopsja szpiku.

autor: Paweł Adamski

źródło: Archiwum "Medycyna dla Ciebie"

Przeczytaj inne porady z tej kategorii

Postaw na zdrowy styl życia

Dla każdego człowieka diagnoza stwierdzająca nowotwór jest szokiem. Gdy minie pierwsze paraliżujące wrażenie, instynkt samoobrony każe mu poszukać dróg wyjścia. Rozpoczyna się walka o życie, ...

czytaj więcej

Rak żołądka

Rak żołądka to pierwotny nowotwór złośliwy (łac.Carcinoma ventriculi, ang. gastric cancer, stomach cancer) wywodzący się z nabłonka błony śluzowej żołądka. Wyróżniamy raki typu jelitowego, rozlanego ...

czytaj więcej
Sprawdź swoje dane osobobowe Sprawdź swoje dane osobobowe
POKAŻ